Kalman Segal, „W krainie moich przodków”

Kalman Segal, W krainie moich przodków [In land fun majne zejdes],

[w:] Wiosna u moich drzwi [Friling baj majn tir], Warszawa 1955, s. 6-8.

 

I.

Jak złote gwiazdy na zielonym aksamicie,

Wi sztern goldene ojf grinem samet,

Zakwitały pierwsze kwiaty każdej wiosny.

Geblit hobn di erszte blumen jedn friling.

Z nich wyrosła moja miłość i uczucia,

Fun zej arojsgewaksn zenen majne libes un gefiln,

I wszystkie marzenia pochodzą z nich.

Un ale majne trojmen fun zej sztamen.

 

Kwiaty dojrzały i zwiędły,

Es zenen blumen rajf geworn un farwianet,

A piękno ich podeptały czyjeś buty.

Un fremde sztiwl hobn zejer pracht getrotn.

Ziarna wysypały się z kwiatowych kielichów,

Kerner hobn zich fun zomen-becher ojsgeszotn.

I nowe rośliny wzeszły na czarnej ziemi.

Un naje flancn zenen fun der szwarcerd ojfgegangen.

 

 

II.

Skłaniam ucho ku zielonemu aksamitowi mojej rodzinnej ziemi,

Ich najg dos ojer cu dem grinem samet fun majn hejmerd,

Czuje jej ciepło, oddech i drżenie.

Ich fil ir waremkajt, ir otem un ir citer.

Potem i krwią obmyte wszystkie jej kamienie,

In szwejs un blut getojwlt zenen ale ire sztejner,

I wszystkie drzewa zahartowane przez wichury i burze.

Un ale bejmer ojsgepruwt in wint un gewiter.

 

Na lesistych pagórkach, na polach drzemią groby,

Ojf berglech waldike, ojf felder drimlen kwurim,

Zarośnięte dzikimi krzewami, trawą;

Farwaksene mit wilde kustes, grozn;

Nie zwiała ich żadna zawierucha,

Es hot zej niszt farwejet kejn szum wilder szturem,

Żadna wichura nie przegnała ich z serc.

Es hot zej kejn szum wint fun harcn niszt farblozn.

 

 

III.

Kłaniam się, dziadowie, grobom waszym i prochom,

Ch’farnejg zich, zejdes, far di kwurim ajere un aszn,

Utrudzeniu waszych silnych ramion.

Far ajer midkajt fun di sztarke orems.

Pozdrawiam rosę, która obmywała wasze stopy,

Ch’bagris dem toj, wos hot di fustrit ajere gewaszn,

Pozdrawiam kalinę, która rośnie na waszych grobach.

Ch’bagris di kaline, wos wakst ojf ajere kwurim.

 

Kłaniam się progowi chaty,

Ch’farnejg zich far der szwel fun chate,

Oddaje pokłon glinianej podłodze, krzywym ścianom:

Ch’gib kowed op dem dil ojs lejm, di went di krume:

Tam mój tata ujrzał świat,

Dortn hot derzne di welt majn tate,

Tam pieścił mnie głos mojej matki.

Dortn hot gecertlt mich majn mames sztime.

 

Toczyło się we wsi żydowskie życie

Es hot dos jidysz lebn zich in dorf gekejklt

Przez okrągły rok w trudzie i znoju.

A jor a kajlechdiks durch mi un zorgn.

Każdą czułość skrywano w sercu

Me hot a jede cartkejt in dem harc farborgn

I uśmiechano się czasami jedynie do małych dzieci.

Un blojz cu klejne kinder hot men wen geszmejchlt.

 

Życie toczyło się między rzeką a lasem,

Cwiszn tajch un wald hot zich bazect dos lebn,

Dni opadały jak jesienne liście.

Di teg geflojgn zenen, wi in harbst di bleter.

Mądre jaskółki przepowiadały tutaj pogodę,

Kluge szwalbn hobn do farojsgezogt dos weter,

A niebo kaprysiło często gradem i deszczem.

Kaprizen fleg der himl oft mit hogl un mit regn.

 

 

V.

Odwieczna ziemia nigdy nie rozumiała,

Di erd di ejbike hot kejnmol niszt farsztanen,

Że ludzie się starzeją i słabną i umierają.

Az menczn wern alt un szwach un sztarbn.

Jej piękno było potężne, ale pełne goryczy,

Ir szejnkajt iż gewen a sztrenge un a harbe,

Była kapryśną matką.

Gewen iż zi a kaprizne mame.

 

Jej zielone łono żyło dumne, wzniosłe,

Ir grine  tracht gelebt hot sztolc, derhojbn,

Jednak ona nigdy nie okazywała szacunku chłopom.

Mit kowed hot zi ober niszt baszonken kejn szum pojer.

Nawet w Domu Bożym musieli stać przy bramie,

Afile in Gots hojz gesztanen iż er baj der tojer,

Albo chować się wstydliwie za piecem.

Oder szemewdik in winkele bajm ojwn.

 

VI.

Chłop śpiewał tak:

Es hot der pojer gezungen azoj:

 

Tłuste, dobre zboże rośnie na mojej ziemi.

Fete gute wejcn waksn ojf majn hejmerd.

Ziarno dla kupca, a dla mnie kamienie.

Kerner far dem sojcher, un far mir di sztejner.

Pasą się zwierzęta przy mej pięknej chatce –

Paszen zich behejmes baj majn szejner chatke —

Masełko dla pana, a dla nas — serwatka.

Puter far di hern, un far undz – serwatke.

 

Rośnie w polu len mój, na nowe odzienie –

Wakat in feld majn lion, flaks ojf kejder naje —

Nam wystarczy z pokrzyw stary worek.

Undz wet fun kropiwe a zak an alter stajen.

Rosną na drzewach przepiękne owoce –

Waksn ojf di bejmer fruchtn opgehitn —

Naści, dziecię, jabłko — robaczywe w środku.

Na dir, kind, an epl, weremdik inmitn.