Teksty

Kalman Segal

Opowieść o bożych cudach[1]

Wydarzenia te miały miejsce nad szeroką rzeką. Tak szeroką, że z jednego brzegu ledwo można było dojrzeć twarze ludzi po drugiej stronie.

Brzeg po naszej stronie był wysoki i stromy, a my staliśmy w dole na stercie grubych pniaków, zanurzonych lub sterczących z wody. Był wśród nas handlarz drzewem, który twierdził, że część tych pni ma już około tysiąca lat.

Pniaki spławiane rzeką zatrzymywały się w tym miejscu, nasuwając się jeden na drugi, aż wyrosła cała góra, która wyglądała jak gigantyczna, surrealistyczna rzeźba. Naszym, więźniów miejscowego łagru, zadaniem było posegregować je.

Czytaj całość…

 

Kalman Segal

Uliczka[1]

Szymonowi Halkinowi z wyrazami miłości

Tę jerozolimską uliczkę za murami wybudowano pewnie ze sto lat temu. I zanim przybyłem tutaj po raz pierwszy, przeczułem ją i dokładnie sobie wymyśliłem: jej kamienne, żółto-złociste parterowe domki, jej ubogą skromność, donice z kwiatami na parapetach okien i nawet wielką ciszą, która tutaj panuje – ciszę, która działa jak balsam na moją duszę.

Wszystko to sobie wymyśliłem i dopiero później odnalazłem tę uliczkę. A gdy już znalazłem, od razu ją rozpoznałem i ucieszyłem się jak człowiek, który po długiej tułaczce odnajduje dom, w którym kiedyś mieszkał.

Czytaj całość…

Kalman Segal, 1946 (Lider [Wiersze], Warszawa 1952, s. 31) [przekład M. R.]

Znów ujrzałem mój stary dom,

Porośnięty dzikim winem,

W blasku słońca.

Czytaj całość…

 

 

Kalman Segal, W krainie moich przodków

Jak złote gwiazdy na zielonym aksamicie,
Zakwitały pierwsze kwiaty każdej wiosny.
Z nich wyrosła moja miłość i uczucia,
I wszystkie marzenia pochodzą z nich.

Czytaj całość…

 

Kalman Segal Stare piosenki mojej mamy [Majn mames alte lider],

[w:] Wiosna u moich drzwi [Friling baj majn tir], Warszawa 1955, s. 31-32.

Stare piosenki mojej mamy unoszą się nad moim progiem,

Majn mames alte lider szwebn baj majn tir,

I drżą zaczarowane w strunach fortepianu.

Un citern farkiszewte in di strunes fun klawir,

 Czytaj całość…

 

 

 

Kalman Segal, Żydowskie rymy [Jidysze gramem],

[w:] Pożegnanie [Gezegenung], Jerozolima 1917, s. 79-80.

Witajcie rymy żydowskie, słodkie —
Z tęsknotą i łzami pozdrawiam je:

Dziecięca opowieść o białej kózce
O białej kózce przy kołysce
Przy Żydkach, którzy handlują
Rodzynkami i migdałami.

 Czytaj całość…

 

(WERSJA A) Kalman Segal Krąg lampy naftowej [Der krajz fun dem noft-lamp],

[w:] Do mojego nowego domu [Cu majn najer hejm], Warszawa 1953, s. 34-35.

Żydowscy chłopi z Trepczy i Dobrego,
Ze Strogowa i Płowic [?] żydowscy mocarze
Z cybuchem pomiędzy zębami —
Orali, siali, w lesie ścinali drzewa,
W polskich wsiach mieszkali od pokoleń,
A zimą jedli owsiane placki,
Serdecznie ich wspominam…

Czytaj dalej…

 

(WERSJA B) Kalman Segal, Dziedzic [Der joresz],

[w:] Pożegnanie [Gezegenung], Jerozolima 1979, s. 7-8.

Żydowscy chłopi z Trepczy i Dobrego
Z polskich wiosek żydowscy mocarze
Z długim cybuchem między zębami —
Orali, siali, ścinali w lesie drzewa
W polskich wsiach mieszkali od pokoleń
Zimą jedli owsiane placki —
Serdecznie ich wspominam

 Czytaj dalej…

 

Kalman Segal

Exodus z Polski[1]

 

Wiele lat zastanawiałem się nad znaczeniem słów ojczyzna, dom. W jaki sposób zdobywa się nową ojczyznę? Nie jest to przecież to samo, co zdobycie nowej pary spodni, nowego krawata czy nowego plecaka. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ nie lubię patetycznych słów. Tam [w Polsce[2]] nigdy nie używałem słowa „ojczyzna”. Ani w mowie, ani piśmie. Jeszcze dzisiaj czuję niechęć do mówców i pisarzy, dla których słowo to jest tworzywem codziennej pracy. Gdy zdarzało mi się słyszeć je tam, gdzie wcześniej żyłem, przypominała mi się historyczna anegdota o pięknej polskiej hrabinie Walewskiej i o francuskim cesarzu Napoleonie. Gdy Walewska po raz pierwszy weszła do jego sypialni i gdy energiczny Bonaparte zaczął rozpinać jej bluzeczkę, zapytała patriotycznie i pobożnie: A co będzie z moją ojczyzną, Wasza Wysokość?

 

Czytaj całość…